Przejdź do głównej zawartości

Jak to jest możliwe?

Pomimo tego, że jeden z objawów mam już od dłuższego czasu, nie przestaje mnie on zadziwiać. Zresztą podobnie jak cały nasz organizm, wyjątkowo skomplikowany w swym działaniu. Wiem, już kiedyś o tym pisałam, ale to dalej mnie zadziwia i chyba bardziej zacznę dopytywać się o szczegóły, będąc u lekarza, albo poszukam informacji w sieci. Prawdę mówiąc neurologa już pytałam, ale odpowiedź mnie nie zadowoliła, bo coś tam "lustrzane", to dla laika zdecydowanie za mało. 

Kiedy tak sama siebie obserwuję, bardzo często zadaję sobie pytanie - jak to jest możliwe? 


Jestem w stanie pojąć fakt, że kiedy rysuję prawą ręka, lewa zaczyna bardziej drżeć. Zauważyłam, że często "tańczy" w rytm prawej. Biorąc pod uwagę informacje jakie kiedyś przeczytałam na temat terapii lustrzanej, jest to to dla mnie do przyjęcia i jako takiego (pobieżnego) zrozumienia. 

O problemach z czytaniem już wspominałam, bo właśnie przy tej czynności pojawiły się u mnie wielkie znaki zapytania. Czytać nie bardzo mogę bo widzę podwójnie, rysować mogę i nie ma problemu. Dziwne? Moim zdaniem bardzo. 

Druga sprawa to miniaturki. Przepadłam z kretesem w robieniu tych maleństw. Mogłabym robić je od rana do wieczora i nie znudzą mi się. Tu wycinam i sklejam a w głowie już są pomysły na kolejne.  
Ktoś mógłby poddać w wątpliwość drżenie mojej ręki, czy nawet choroby, no bo jak, trzęsie się i potrafi zmontować elementy wielkości kilku milimetrów? Przede wszystkim zupełnie nie obchodzi mnie co tam ktoś sobie pomyśli bądź gada w tym temacie, bo to ja mam problem i wiem jak się sprawy mają. Tyle, że mnie samą ogromnie to dziwi i nie wiem co mam o tym myśleć. Takie są jednak fakty i wygląda na to, że nałóg nie jest bez przyczyny. Skoro przy takim zajęciu nie ma drżeń i generalnie uwielbiam to robić to... jak tego nie robić? A może inaczej, skoro przy tym lewa ręka działa jak zdrowa, to właśnie dlatego to lubię? Jakby nie patrzeć człowiek to naprawdę skomplikowana maszyneria. 

Danuta


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Skuter elektryczny Cruiser II

Czas podzielić się pierwszymi wrażeniami z jazdy nowym skuterem elektrycznym Cruiser II firmy MDH. Na pewno będę mogła napisać więcej i bardziej szczegółowo po dłuższym użytkowaniu, a dzisiaj krótko i na gorąco.  Na początek kilka informacji ogólnych. Skuter do małych nie należy, ma długość 148 cm, jest dużo cięższy od tego, który miałam poprzednio. Tego skutera nie da się złożyć i schować w bagażniku samochodu osobowego. Maksymalna prędkość to 15 km/h, zasięg według instrukcji 35 km, ale to zależy od wielu czynników i podejrzewam, że aż tyle na jednym ładowaniu nie przejedzie się.  Skuter ma duże pneumatyczne koła oraz pełną amortyzację i to się faktycznie czuje, zwłaszcza jeżdżąc po chodnikowych dziurach. Dokładne dane techniczne: silnik 800w akumulator 2 x 55 Ah maksymalna prędkość  15 km/h Zasięg ok. 35 km promień skrętu 165 cm koła przednie 13″, koła tylne 13″, długość 148 cm szerokość 64 cm waga wózka 134 kg maksymalne obciążenie 150 kg Z całą pewnością nie jest tak zwrotny jak m

Piłkoterapia i domowy sprzęt do ćwiczeń

O terapii sztuką pisałam już tak często, że z ogromną przyjemnością napiszę o innej terapii. Tym razem  będą piłeczki, które ostatnio bardzo często pokazuję na Instagramie. Tu w dużym skrócie, ale jednak będzie. Bo piłeczki, wszelkiej maści, są bardzo fajne do ćwiczeń. Biorąc pod uwagę materiał z jakiego są wykonane, ich wielkość, można wykorzystywać je do różnych ćwiczeń, często na pograniczu zabawy. To jest duże zaleta, bo jeśli mamy ćwiczyć, ważne aby nie było to nudne. Zapraszam na ekspres przegląd moich... "koleżanek". Piłeczka do ping ponga – jaka jest każdy wie i do czego służy też. Bardzo lubię te treningi, z miesiąca na miesiąc wprawiam się, wymyślając nowe zadania. To jedna z najbardziej ulubionych piłeczek. Piłeczki piankowe – różnej wielkości, różnych kolorów, z możliwością mnóstwa zastosowań. W zależności od rozmiaru można je odbijać, boksować, czy nawet kopać. Poza tym wyjątkowo łatwe jest mocowanie do niej gumek i sznurków, bo piankę można spokojnie przebić

Parkinson, kreatywność i sztuka

Już nie raz pisałam o ciekawym zjawisku, które zaobserwowałam u siebie, czyli kipiącej kreatywności i niezwykle silnej potrzebie tworzenia. Czego? Ogólnie rzecz ujmując - sztuki. Rysowanie, malowanie, wycinanie, klejenie i być może nawet rzeźbienie... może być wszystko, byle coś twórczego robić. A jeszcze lepiej, stale coś nowego.  Przeglądam czasem artykuły na temat choroby Parkinsona i nie ukrywam, że przede wszystkim interesują mnie te dotyczące terapii sztuką, czy ogólnie wpływu jej i stosowanych leków na artystyczne potrzeby chorego. Niedawno trafił mi się tekst na stronie americanscientist.org pod tytułem "Co Choroba Parkinsona ujawnia na temat iskry artystycznej" , który bardzo polecam w całości. Przyznaję się szczerze, że czytając niektóre fragmenty serdecznie się uśmiałam. No bo jak się nie uśmiechać, kiedy czytasz jakby pisano o tobie?  A taki fragment... "Niektórzy pacjenci wydają się nawet rozwijać uzależniające zachowania, rezygnując ze snu lub jedzenia, aby